środa, 16 stycznia 2013

Chapter One : Porwanie.

Heloł pipul ! <3 Zaczynam pisać opowiadania o One Direction. Pierwszy raz ogółem zabieram się za bloga... 
No,możliwe że ta część  będzie przykrótka i niezbyt ciekawa,ale daru do początków nigdy nie miałam,hehe. Mimo wszystko miłego czytania ;*


~*~

Zimny wiatr otulał moją rozgrzaną od łez twarz,wywołując przyjemne dreszcze. Londyn mimo deszczu,mgły i   zimna uspokaja mnie,ale ciężko mimo wszystko w tym miejscu o ciągły spokój ,harmonię i ciszę. Rozejrzałam się dookoła . Ludzie biegli przed siebie spiesząc się na autobus,lub chociażby szli elegancko z parasolkami w dłoni ,które osłaniały ich przed zimnym deszczem kompletnie nie przejmując się pogodą i ciesząc ze spacerku na świeżym powietrzu.  Mimo wszystko chciałam dźwięków docierających jedynie do moich uszu. Z kieszeni poprzecieranej kurtki ze skórzanymi rękawami wyjęłam swój stary telefon i podłączyłam do niego białe słuchawki. Wetknęłam je do uszu i szperając w menu telefonu ,włączyłam całą Playlistę składającą się z One Direction,Little Mix i Eminem'a. 
Piosenka Little Mix - Turn Your Face wywołała we mnie sentyment do powracających wspomnień,które wydarzyły się od tak ,dzisiaj z samego rana. 
~*~
Spałam sobie dosyć smacznie. 'Smacznie' nie ogarniam tego określenia. Jak to się w ogóle ma do snu ? No , ale mimo wszystko jak już mówiłam-dobrze spałam-. Do moich uszu dobiegł dźwięk bosych stóp przemieszczających się po pomieszczeniu,w którym obecnie się znajdowałam. Szarpnięcie klamki okna i dopływ świeżego powietrza. Otworzyłam lekko oczy i ujrzałam mamę.
- Dziecko,przecież ty się tu udusisz,taki gorąc w pokoju - mamrotała pod nosem.
Machnęłam lekceważąco ręką i mizernym skinieniem głowy 'podziękowałam' mamie za wyświadczoną mi przysługę w postaci dopływu tlenu do mojego organizmu.
- Która godzina ? - zapytałam lekko zachrypniętym głosem.
Spojrzała na zegarek,który zdobił jej rękę .
- Dokładnie 8.00 .
Oburzyłam się.
- Po co mnie budzisz o tak wczesnej godzinie ?!
Przybrała wyraz twarzy taki,w którym wygląda jakby starała się powiedzieć mi ' O mój boże dziecko.. Jesteś piękna,ale inteligencją nie grzeszysz'.
- Budzę Cię dlatego,że musisz dzisiaj posegregować swoje za małe ubrania i jakieś rzeczy,bo za godzinę przyjeżdża van z datkami dla osieroconych i biednych dzieci.- powiedziała w końcu. Przypomniałam sobie. - A ja za ciebie tego robić nie będę.
Westchnęłam ciężko i niechętnie wygramoliłam się z łóżka.
- A kto pościeli ? - zapytała podirytowana kobieta, a ja zmarszczyłam brwi i ponownie skierowałam się do swojego łóżka i poprawiłam tę zasraną pościel.
- Zadowolona ? - mruknęłam zirytowana.
- Tak.
Wygoniłam mamę z pokoju,by się trochę ogarnąć. Zdecydowałam się na poprzecierane jeansowe rurki , czarną zwykłą bluzkę a na to bejsbolówkę ze skórzanymi rękawami. Na nogi włożyłam białe conversy  przed kostkę, a włosy upięłam w luźny,niesforny kok.
Zbiegłam po schodach na dół i poczułam aromat naleśników z brzoskwiniowym dżemem. Mm...pycha.
Usiadłam przy stole zacnie czekając aż dostanę swoją porcję. Okazało się,że przyrządzała to  Alex-moja starsza siostra,studentka .  Ale zamiast się uczyć,ona wolała szlajać się z bandą chłopaków po klubach i ostro zaszaleć,a sama prawiła morały mi,żebym "nie zeszła na złą drogę ". Za późno ,kiedy patrzy się na jej zachowanie. Wszyscy wysyłają mi jakieś sprzeczne sygnały wychowawcze.
- Alex, to ty umiesz trzymać patelnie,a co dopiero nią podrzucać ? - zażartowałam,a  ona przedrzeźniała  mój śmiech. Postawiła talerz z naleśnikiem na stole,więc wzięłam i zaczęłam jeść.
Tata z trudem nadział naleśnika na widelec,bo ten ciągle mu się wyślizgiwał.
- Jak wam mija dzień ? - zabrał głos.
- Jeszcze nie minął - rzuciła Alex i zatopiła zęby w swoim własnym dziele.
Mama skarciła ją wzrokiem,na co dziewczyna wzruszyła niedbale ramionami.
- Rob,nie sądzisz że nasze dzieci będą potrzebowały nauki na wyższym poziomie ? - matka zwróciła się do taty,który z uznaniem 'Tak, Alysho ,to bardzo dobry pomysł" pokiwał głową.  Alysha,czyli moja mama jest biznesswoman na światowym poziomie, za to Robert,mój tata specjalizuje się w medycynie. Wybitny chirurg. Alexandra studiuje prawo i medycynę,ale trzyma przed rodzicami w tajemnicy to, co tak naprawdę robi za ich plecami. Wiem o tym jedynie ja i ci, z którymi dziko imprezuje. Posiadam jeszcze dwójkę bliźniaków. Sześcioletnich chłopców - Kevina i Max'a. Co do naszych rodziców...to nie ma chyba jednej osoby , która nie słyszałaby o Pani i Panu Pierce. Moi bracia to jacyś młodzi geniusze. Nie wiem jak to  możliwe,ale bardzo zgrabnie pisali literki i cyferki już w wieku 3 lat, nauczyli się ostatnio na pamięć francuskiej piosenki i zachowują się tak,jakby pozjadali wszystkie rozumy. Mimo wszystko to nadal dzieci. A dzieci,jak wiadomo potrzebują wiele zabawy. 
Rodzice dyskutowali o tym jak "Wspaniale byłoby mieć wybitnie mądrych chłopców i by reszta uczniów im wkrótce pozazdrościła " . No przecież Kevin oraz Max robili totalną furorę teraz,w przedszkolu. Z trudem nadziałam naleśnika na widelec i ugryzłam kawałek,po czym skrzywiłam się.
- One są jakieś gumowate.
Rodzice popatrzyli na mnie, a ja zaczęłam się śmiać. Widać, nie tolerowali żartów przy stole. Tyle,że to nie był żart. Te naleśniki czarnowłosej były naprawdę 'gumowe'. 
Gdy skończyłam jeść,naczynia wstawiłam do zlewu i popędziłam na górę pakować w karton ciuchy.
Otworzyłam szafę i wygrzebywałam w niej wszystko w czym nie chodzę,bądź wyrosłam z tego.
W pewnym momencie drzwi uchyliły się,jeszcze 5 minut i bym skończyła pakowanie. Uniosłam wzrok na przedmiot i dostrzegłam Chase'a ,mojego chłopaka. Był zmartwiony,ale przy okazji miał drugie ja. Pewność siebie.
- Hej - przywitałam się promiennie,a on usiadł obok mnie na podłodze.
Dałam mu buziaka w policzek.
- Co robisz ? -przyjrzał się zaciekawiony kartonowi,w którym była już masa ubrań.
Spakowałam ostatnią białą bluzkę z nadrukiem wąsów i zamknęłam karton.
- Porządkuję ubrania,które oddaję dzisiaj dla biednych dzieci.
Spuścił głowę w dół. Nie wiedziałam co chodzi mu po głowie.
- Chase..? - zapytałam delikatnie i zarazem niepewnie.
W końcu jego wzrok utkwił na moich oczach.
- Yasmin, ja muszę ci coś powiedzieć..
- No to na co czekasz ?
Wziął głęboki wdech i złapał  mnie za ramiona.
- Musimy zerwać.
Zwalił mnie z nóg. Wstałam i dałam mu do zrozumienia by przedtem puścił moje ramiona. Zacisnął wargi, a moje oczy napełniły się łzami.
- Czemu ? Jeszcze niedawno było dobrze.
Także wstał,by wyrównać się ze mną.
- Bo chodzi o to, że poznałem zjawiskową dziewczynę. Piękną Alice.
Prychnęłam z pogardą.
- Pewnie jakaś zdzira z wielkimi cyckami,zarówno jak z wielkim ego. - syknęłam. - Ty za takimi się tylko oglądasz ! 
- A wiesz co ? Cieszę się,że mam cię już za sobą.  Powinienem z tobą skończyć dawno temu - wyszedł. 
Zostawił mnie samą,bez wyjaśnień ,potraktował mnie jak zabawkę,która mu się znudziła. Sądziłam,że jest jedyny.Dawał mi radość i wprawiał w dobry nastrój.
Zbiegłam na dół,próbując udawać,że nic się nie stało. Przetarłam oczy ręką i założyłam białe martensy oraz kurtkę.
- A ty gdzie się wybierasz ? - zapytał tata stojąc w progu.
- Na spacer- rzuciłam cicho chcąc już jak najszybciej wyjść i po prostu płakać.
Dołączyła do niego mama i powoli zaczynało się przesłuchanie.
- O której będziesz ?
- Jak wrócę to będę.
- Wiesz co się teraz słyszy w telewizji..Porywają młode dziewczyny i wywożą . - mama zmarszczyła brwi.
- Tak,zgwałcą mnie i wywiozą. Koniec pytań czy jeszcze coś ?
Patrzyli na mnie lekko zatroskani.
- Coś się stało ?
- Nie-zaprotestowałam pewnie.
Z oddali odezwała się Alex.
- Dajcie dziewczynie wyjść.
- No..dobrze.- wyraził pozwolenie tata, a ja szepnęłam do siostry szybkie 'Dziękuję'.
Wyszłam,zamykając za sobą drzwi.
~*~
A teraz jestem tu. Nadal spaceruję. Minęłam moją ulubioną kafejkę,w której ja i Chase zwykle spędzaliśmy wiele czasu. Łzy mimowolnie spłynęły po policzkach tworząc ich długi ciąg. Jak on mógł traktować mnie  w taki sposób ? Mimo tego jaką świnią się okazał,nie tak szybko wymazać z pamięci uczucia,które nas łączyły. Usiadłam na ławeczce czując,że nie mam siły iść. 
Na początku było dobrze,ale potem coś zaczęło się ze mną dziać. Po prostu dwoiło mi się w oczach,a chwilę potem czarny obraz. W środku było mi aż za gorąco. Odchyliłam głowę do tyłu,by bardziej podpierać się o oparcie ławki i chwilowo nie kontaktowałam.
-----------
Czytasz = Komentujesz ;*

13 komentarzy:

  1. boze jaki swietny, bardzo mnie wciagnelo. pisz dalej i nie przestawaj, zycze weny. zapraszam tez do mnie http://1directiondreaming.blogspot.no/. licze na opinie i z gory dziekuje <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo podoba mi się Twój styl pisania. Masz bardzo bogate słownictwo. Piszesz jakbyś robiła to od zawsze. A tak na prawdę dopiero zaczynasz :)Podoba mi się również wystrój bloga ^^ Nie będę wymieniać niczego więcej tylko powiem że wszystko jest fajne :D
    Pozdrawiam, Aga :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział *.* dodaję do obserwowanych i dziękuję za zaproszenie (: Czekam na nn i życzę weny :)http://ifindyourlips.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapowiada się bardzo ciekawie:) Brakuje mi tylko przedstawienia bohaterów :) Ale i bez tego bardzo mi się podoba:) Oczywiście, że dodaję do obserwowanych i ulubionych:) Pozdrawiam Asiek :*

    OdpowiedzUsuń
  5. No hej. :D Naprawdę super! Tak jak koleżanka wyżej napisała: piszesz, jakbyś robiła to od zawsze. Dodam, że robisz to z niezwykłą lekkością i przyjemnie się czyta. Oby tak dalej! Czekam na kolejny (oby był szybko, bo chcę w końcu 1D xd)
    Pozdrawiam
    http://www.maddiefriendsonedirection.blogspot.com/ (mój blog) :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapraszam do spisu blogów

    http://spis-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeju nie wiem od czego mam zacząć. Może od tego, że bardzo, bardzo, bardzo mi się podoba. Masz ogromny talent ;D Z wielką przyjemnością czytałam to co stworzyłaś, no po prostu cudo. ;))) Już wiem, że to opowiadanie będzie jednym z moich ulubionych ;DDD Oczywiście bloga dodaje do obserwowanych. ;) Dziękuję ci za to, że umieściłaś tu tą piosenkę, bo bardzo lubię Little Mix, ale nigdy wcześniej nie wpadłam na tą piosenkę, a muszę stwierdzić, że jest boska ;D Jeszcze mam jedną prośbę, czy mogłabyś trochę powiększyć czcionkę, wtedy by się lepiej czytało ;)
    Pozdrawiam i życzę dużo weny ;* Szybko dodawaj następny ;)
    x1dforevernumber1x.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem wielką fanką Little Mix, a piosenka jest wzruszająca więc się nadawała :) Jase,powiększę czcionkę. Wyobrażam sobie,że trzeba trochę natężyć wzrok by to przeczytać ;)

      Usuń
  8. Yyyyyy wielkie ,, WOOOOOOOOOW " Zaciekawilas mnie dziewczyno tym opowiadaniem. Jestem pod wielkim wrazeniem, bo piszesz bardzo ciekawie.
    Jak na Twoje pierwsze opowiadanie to jest zajebiaszczo-zajebiaszcze...
    Ciesze sie ze nie powtarzasz slow... Ave!

    Przy najblizszej sposobnosci jak bede korzystac z komputera to dodam Twojego bloga do obserwujacych zeby czytac na bierzaco i moc komentowac... A teraz zycze wany i czekam z zniecierpieniem na nastepny dzial :)

    Pozdrawiam.
    Patrycja!

    + dziekuje ze poswiecilas troszke czasu na mojego bloga i ciesze sie ze ci sie spodobalo. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zaczyna się ciekawie i oczywiście dodaję do obserwowanych.!
    Czekam na drugi rozdział! *.*

    OdpowiedzUsuń
  10. Zapowiada się bardzo interesująco!
    Ten rozdział straaasznie mnie zaintrygował! :D
    Masz rację, że troszkę przykrótki, ale i tak bardzo dajny! <3
    Liczę, że nie będę musiała długo czekać na kolejny...
    Życzę dalszej weny i pozdrawiam cieplutko! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Zapowiada się interesująco . :D Pisz dalej, czekam z niecierpliwością.;3
    Zapraszam do mnie.
    http://garsta-szczescia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. naprawdę świetnie piszesz... ;) przy okazji chciałabym cię zaprosić na mojego bloga też dopiero zaczęłam i jeśli byś mogła to proszę skomentuj go to dla mnie bardzo ważne http://forever-young019.blogspot.com/ ;]

    OdpowiedzUsuń